NIE LUBIĘ JOGI

Często słyszę od moich uczestniczek:
„Nie lubię jogi” albo „Joga nie jest dla mnie, bo nie jestem wystarczająco rozciągnięta”.

I naprawdę to rozumiem.
Sama kiedyś tak myślałam.

Wydawało mi się, że joga jest nudna i że ja potrzebuję czegoś bardziej dynamicznego, bardziej energetycznego. I to też jest w porządku.

Do jogi zainspirowała mnie moja Mama, która zaczęła praktykę w dość późnym wieku. Zaczęłam obserwować zmiany, które u niej zachodziły. Stała się spokojniejsza, zaczęła bardziej świadomie się odżywiać. Moja Mama całe życie była na dietach, ale kiedy jej umysł się uspokoił, zaczęło się zmieniać też ciało.

Spokojny umysł, zdrowe jedzenie i ruch sprawiły, że schudła 20 kg.
Wyglądała lepiej, więcej się uśmiechała, była spokojniejsza.

Pomyślałam wtedy:
hmm… może spróbuję tej jogi.

Zaczęłam od nagrań na YouTube – codziennie 10–15 minut.
Pamiętam to bardzo dobrze.

Pracowałam wtedy w Kaprun w szkółce narciarskiej. Rano trening, cały dzień na stoku, a wieczorem biegówki albo skitury. Moje ciało było wiecznie zmęczone.

Zamieniłam wieczorne „dociskanie” treningów na poranną jogę.

I co się stało?

Moje ciało mi podziękowało.
Nogi przestały boleć.
Zaczęłam czuć się lepiej w swoim ciele.

I… przepadłam.

Gdziekolwiek byłam – Wyspy Cooka, Japonia, Australia – szukałam nauczycieli jogi. Chodziłam na zajęcia, praktykowałam w pokoju z YouTube, na korytarzach, nawet gdy dzieliłam z kimś pokój.

W pewnym momencie poczułam, że chcę poznać jogę głębiej. Zapisałam się na kurs nauczycielski, bo pojawił się pomysł:
szkolenia windsurfingowe z jogą dla kobiet.

I wtedy zrozumiałam, że to jest idealne połączenie.

Rozumiem, że joga może nie być dla Ciebie. Ale nie musisz być rozciągnięta, żeby praktykować jogę.

Według mnie joga ma na celu zbliżenie się do siebie i zrozumienie siebie. Pomaga zatrzymać się poprzez skoncentrowanie się na własnym oddechu. Zauważyć ten oddech, żebyś mogła/mógł zauważyć siebie w tym pędzącym świecie.

Asany połączone z oddechem pomagają zrobić przestrzeń w ciele. Dzięki temu oddycha się łatwiej, ciało się rozluźnia, rozciąga i wzmacnia, a Ty po prostu czujesz się lepiej.

To jest moje zdanie. Tak ja to czuję.

Wiele moich nowych kursantek na początku windsurfingowego campu mówiło mi:
„Nina, przyjdę na jogę, ale wiesz… ja jej nie lubię, to nie jest dla mnie.”

A dziś praktykujemy razem online, a na obozach są pierwsze na macie.

Miłego dnia i do zobaczenia.
Ninka


Spodobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym na: